Ludzie, głupku.

Rano szedłem do tramwaju i patrzyłem na ludzi. Ten blog chyba powinien mieć podtytuł “Ludzie, głupku!”. Patrzyłem na spokojnych, pełnych ufności do świata, który zasadniczo jest dobry, stabilny i bezpieczny. W którym można sobie pomyśleć projekt rozdania wszystkim w strefie wojny smartfonów, żeby mogli napisać smsy, opisujące, co ich boli, co ich gniewa – i to pomoże zaprowadzić pokój.

Odkąd globalna wojna termojądrowa przestała zagrażać, świat Zachodu stał się jedną wielką strefą komfortu. I może właśnie dla tego komfortu ludzie tu są gotowi znosić “gotowanie żaby” – powolne, drobne zmiany, które ostatecznie przyniosą śmierć tej idylli. A może nie – na berlińskich murach wciąż jest dość zieleni, czerwieni i czerni, żeby podtrzymać nadzieję.

The commons nie tylko w Polsce jest problemem. Zorganizowanie międzynarodowej konferencji dla kilkuset commonersów (komunardów?) z całego świata to wyzwanie samo w sobie. Ale zorganizowanie tego w niemieckiej fundacji Boella – to już mistrzostwo do kwadratu.

Ludzie z fundacji dokonują cudów ekwilibrystyki, żeby pogodzić rozwichrzony charakter wydarzenia z procedurami wydawania publicznych pieniędzy. I jakoś im to wychodzi.

Ciekaw jestem, ilu tu jest ludzi z Polski – nie słyszałem polskiego w kuluarach. Tu widać wyraźnie, że The Commons to _przede_wszystkim_ projekt polityczny. I że bez jasnej deklaracji na ten temat – commons stanie się kolejną efemeryda wchlonięta przez system.

Z drugiej strony widzę, jak desperacko młode pokolenie szuka nowej, nieskompromitowanej idei, która ogarnie wszystko i da wszystkim nadzieję. I myslę sobie – jak dużo wiary to za dużo wiary? Ale to tylko niski poziom cukru we krwi Waszego Przyjaznego Anarchisty…

Advertisements
About

Turning stories into reality.

Tagged with:
Posted in Listy z podróży, Po polsku
One comment on “Ludzie, głupku.
  1. Petros says:

    Jeżeli porcelana to wyłącznie taka
    Której nie żal pod butem tragarza lub gąsienicą czołgu,
    Jeżeli fotel, to niezbyt wygodny, tak aby
    Nie było przykro podnieść się i odejść;

    Jeżeli odzież, to tyle, ile można unieść w walizce,
    Jeżeli książki, to te, które można unieść w pamięci,
    Jeżeli plany, to takie, by można o nich zapomnieć
    gdy nadejdzie czas następnej przeprowadzki
    na inną ulicę, kontynent, etap dziejowy lub świat

    Kto ci powiedział, że wolno się przyzwyczajać?
    Kto ci powiedział, że cokolwiek jest na zawsze?
    Czy nikt ci nie powiedział, że nie będziesz nigdy w świecie
    czuł się jak u siebie w domu?

    Stanisław Barańczak

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: