Opowieść o wróżce

(mojemu przyjacielowi, Jorgosowi‭)
Wiele osób widuje wróżki.‭ ‬Na przykład Artur Conan Doyle.‭ ‬
Przyjaciel mojego irlandzkiego przyjaciela zwykł z nimi regularnie przeprowadzać konsultacje między-wymiarowe,‭ ‬o ile dobrze go zrozumiałem.‭ ‬Ale nie każdy doświadczył tego co ja‭ – ‬odarty ze wszytkich poczynionych planów zostałem ocalony przez Wróżkę,‭ ‬w przebraniu polskiej pielęgniarki w średnim wieku…
Prawie ozdrowiawszy w Ulm i mając już opłacony prom do Grecji,‭ ‬nie miałem wyboru jak tylko‭  ‬ruszyć znów w drogę.‭ ‬Biorąc pod uwagę paskudną pogodę,‭ ‬ograniczony czas i niechcianą możliwość powrotu zapalenia oskrzeli,‭ ‬z zapaleniem płuc w dodatku,‭ ‬zdecydowałem zachować‭ ostrożność kosztem oszczędności, mimo popiskiwania mojej chudnącej sakiewki. Jej ponure przepowiednie, jak to moja kompulsywna konsumpcja doprowadzi nas do ruiny w samym środku greckiej pustyni, prześladowały mnie przez większość czasu. Ale czegóż oczekiwać po sakiewce…
A więc,‭ ‬podróż autostopem do Wenecji,‭ ‬tym razem z Wiednia.‭ ‬Trochę okrężną drogą,‭ ‬ale nie miałem innych opcji.‭ ‬30‭ ‬euro na osobę‭ – ‬niech żyje współdzielona konsumpcja.‭ ‬Kobieta powiedziała mojemu przyjacielowi‭ (‬nie mam niemieckiej komórki‭) ‬by zadzwonić do niej z potwierdzeniem po‭ ‬10‭ ‬wieczorem.‭ ‬Ale nie ma żadnego problemu,‭ ‬są trzy wolne miejsca,‭ ‬miejsce spotkania i czas ustalone.
Mając z grubsza przygotowaną tę część,‭ ‬postarajmy się dotrzeć do Wiednia na czas,‭ ‬bez wypadków.‭ ‬Eurolines‭ (‬58E‭) – ‬zawiodły.‭ ‬Nie ma miejsc,‭ ‬chyba,‭ ‬że ostatnia druga szansa‭ – ‬będzie dla mnie w ogóle ostatnią..‭
DeutscheBahn‭ – ‬brzmi lepiej jeśli chodzi o planowanie.‭ ‬71‭ ‬euro za kombinowany bilet Bayern/SparNicht by dostać się do Wiednia następnego ranka,‭ ‬dwie godziny przez odjazdem umówionej kobiety.
Przyjazny właściciel sklepu z e-papierosami/bongami dorzucił‭ do sakiewki ‬25‭ ‬euro , ‬co dało jej akurat na tyle siły by mnie wyzywać, gdy płaciłem za bilet na pociąg.
Jeśli kupujesz najtańszy przejazd pociągiem Euronight nie oczekuj,‭ ‬że się dobrze wyśpisz.‭ ‬Siedzenia są sadystycznie zaprojektowane żeby zapewnić miejsce i kształt PRAWIE odpowiedni do położenia się i spania.‭ ‬I,‭ ‬podczas gdy pociąg sunie przez noc,‭ ‬ty wciąż od nowa znajdujesz potwierdzenie uzasadnienia dla istnienia słowa‭ „‬PRAWIE‭”‬.
Natychmiast po przyjeździe do Wiednia włączyłem komórkę – a tam sms.‭ ‬Kobieta,‭ ‬z którą się umawiałem wycofała rezerwację.‭ ‬Co do cholery‭!
To jej cholerne prawo,‭ ‬powtarzałem sobie.‭ ‬Autostop to nie biznes.‭ ‬I nie było oficjalnej rezerwacji z przedpłatą.‭ ‬I przestań być nieracjonalny,‭ ‬nadal jest wcześnie i wystarczająco dużo czasu by złapać prom z Wenecji o‭ ‬18:00.‭ ‬Po paru minutach zadziałało.
Przypomniałem sobie‭ (‬w ramach planu B‭) ‬miejsce na skrzyżowaniu ComputerStrasse i TriesteStrasse,‭ ‬które zostało oznaczone przez użytkowników hitchwiki jako atrakcyjny punkt,‭ ‬z którego można złapać coś na Południe.‭ ‬Nawet przypomniałem sobie numer linii autobusowej,‭ ‬która tamtędy przebiega.‭ ‬Zatem,‭ ‬z serdecznym‭ „‬powodzenia‭” ‬wypowiedzianym przez kierowcę autobusu,‭ ‬wciąż nieco zszokowanego po moim pytaniu gdzie wysiąść żeby mieć najlepsze połączenie do Wenecji,‭ ‬przeszedłem ostatnie‭ ‬50‭ ‬metrów na stację benzynową,‭ ‬rozpostarłem mój piękny,‭ ‬ręcznie zrobiony banner z napisem‭ „‬Venezia‭” ‬i wystawiłem kciuk.
Po dwóch godzinach i kilku fałszywych alarmach‭ (‬no dobra,‭ ‬WIEDZIAŁEM,‭ ‬że betoniarka raczej nie zmierza do Wenecji‭) ‬nadal tam tkwiłem.‭ ‬Mój podziw dla historii i architektury Wiednia nieco przygasł.‭ ‬Zastąpiony przez ponury obraz mnie samego,‭ ‬spędzającego noc na tym cholernym przystanku na przedmieściach Wiednia,‭ ‬zmierzającego donikąd przez resztę mojego krótkiego,‭ ‬żałosnego i nędznego życia.
Byłem prawie gotów zaakceptować opinię sakiewki o mojej rozrzutności‭ (‬cholerny przedmiot miał dostatecznie dużo przyzwoitości by przestać narzekać na chwilę‭)‬,‭ ‬kiedy nieco pordzewiały sedan o klasycznym wyglądzie wykonał lądowanie awaryjne w mojej zatocze.‭ ‬Kierowca,‭ ‬łysy,‭ ‬postawny Austriak,‭ ‬powiedział,‭ ‬że może mnie zostawić tylko‭ ‬100‭ ‬km dalej na południe,‭ ‬ale‭ „‬na dobrej stacji benzynowej‭”‬.‭ ‬Człowieku,‭ ‬byłem gotów wywoskować i wypolerować jego łysą czaszkę za samo zabranie mnie stąd‭!
Facet był naprawdę przyzwoity.‭ ‬Wiózł gdzieś swojego syna‭ – ‬niedużego,‭ ‬z blond włosami,‭ ‬zatraconego w robieniu zdjęć smartfonem taty,‭ ‬i jakiekolwiek miał plany na ten dzień,‭ ‬mam nadzieję,‭ ‬że się udały.‭
Nawet uciąłem sobie drzemkę na tylnym siedzeniu Mercedesa z lat‭ ‬60-tych‭ (‬Diesel,‭ ‬wersja amerykańska‭) ‬i uzupełniłem swoje zapasy o butelkę wody i paczkę gum do żucia,‭ ‬zanim zostawił mnie w ostatnim miejscu‭ – ‬jak powiedział‭ – ‬w którym można zatankować LPG przed włoską granicą.
Dzięki kolego.‭ ‬Niech twój syn dumnie odziedziczy po tobie wielkie serce i‭ – ‬po wielu wielu latach‭ – ‬pieczołowicie odrestaurowany samochód.
Już w Wiedniu zorientowałem się że‭ co ‬1-2‭ ‬tuziny samochodów mijał mnie jeden z polską rejestracją.‭ ‬Także na stacji benzynowej,‭ ‬pierwszy samochód,‭ ‬który mnie minął był z Polski.‭ ‬Zacząłem pracować nad jakąś patriotyczną pantomimą,‭ z przesłaniem‭ „rodak w opałach‭”‬,‭ ‬kiedy zobaczyłem Wróżkę.
‏ ‎Kolejny samochód z polską rejestracją prowadzony przez samotną kobietę‭ (‬nie ma nadziei dla autostopowicza‭)‬,‭ ‬załadowany luźno‭ – ‬ewidentnie‭ ‬podarunkami ze Starego Kraju – ‭ ‬zbliżał się do mnie ostrożnie.‭ ‬Starając się wyglądać tak patriotycznie jak tylko potrafiłem,‭ ‬rzuciłem się niemal pod koła.‭ ‬Kiedy kobieta zatrzymała się i otwarła okno,‭ ‬zapytałem po polsku,‭ ‬moim najbardziej kulturalnym tonem:‭ „‬Czy przypadkiem,‭ ‬że jedzie pani na południe‭? ‬Mam o szóstej prom z Wenecji”
Wróżka spojrzała mi prosto w oczy i odpowiedziała‭ „‬Zabiorę pana tam‭” ‬-‭ ‬a może coś innego,‭ ‬nie pamiętam teraz dokładnie.‭ ‬Cokolwiek to było,‭ ‬już po kilku minutach siedziałem bezpiecznie przypięty na tylnym siedzeniu,‭ ‬a luźny ładunek ścisnął się nieco by zrobić miejsce moim bagażom.
Wróżka okazała się być polską pielęgniarką pracującą z dużym powodzeniem w szykownej włoskiej klinice,‭ ‬wracającą z wcześniejszych wakacji w Polsce‭ (‬spędziła większość czasu na tym,‭ ‬w czym Wróżki są podobno najlepsze‭ – ‬na opiece nad dziećmi swoich córek‭)‬.‭ ‬Poczułem nagły przypływ męskiej próżności,‭ ‬kiedy mi powiedziała‭ „‬złamałam dla Ciebie wszystkie moje zasady‭”‬,‭ ‬ale potem dodała:‭ „‬wyglądałeś na bezbronnego i zagubionego‭” ‬.‭ ‬Cóż.‭ ‬Pamiętaj Petros,‭ ‬nie jesteś tu po to,‭ ‬żeby jeszcze cokolwiek udowadniać.‭ ‬Zwłaszcza w odniesieniu do kobiet.
Od tej pory jazda szła gładko.‭ ‬W pierwszym miejscu gdzie to było możliwe zostałem poczęstowany prawdziwym włoskim Cappuccino,‭ ‬polskimi ogórkami i zrobionymi w drodze kanapkami.‭ ‬I w podejrzanie krótkim czasie‭ (‬ale znów,‭ ‬cóż mogę wiedzieć o międzywymiarowych skrótach‭) ‬wylądowaliśmy na parkingu sklepu Lidl w Mestre.
Stamtąd,‭ ‬po porządnych zakupach spożywczych,‭ ‬przemieszczałem się już sam‭ (‬włączając w to opłacenie dwa razy weneckiego‭ “‬przewozu ludzi‭”) ‬aż nareszcie wsiadłem na pokład promu Anek Lines.‭ ‬90‭ ‬minut przed czasem.
Tłumaczenie: L. Wykurz. Dziękuję
Advertisements
About

Turning stories into reality.

Tagged with:
Posted in Listy z podróży, Po polsku

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: