Meltemi – skarb wspólnego dobra

 (tlumaczenie: Google + Natalia. Dzieki!)

W zasięgu miejskiego autobusu z Aten znajduje się wspólnota,  będąca żywym skarbem greckiego ruchu commons. Kierując się jedną wzmianką znalezioną w internecie, kilkoma zdjęciami okolicy i swoją intuicją, wyruszyłem do Meltemi i odkryłem skarb skrywany przez ponad pół wieku. Zaczynam dopiero poznawać przeszłość i teraźniejszość tego miejsca i być może będę uczestniczył w jego przyszłości. Teraz więc krótkie wprowadzenie do o wiele dłuższej opowieści.

Podążając za białym królikiem

W trakcie przygotowań do ekspedycji, przeglądałem rozliczne bazy danych poszukując alternatywnych wspólnot w Grecji. W jednej z nich znalazłem coś bardzo interesującego: w 1946 roku grupa pracowników jednej z kompanii naftowych (w większości robotnicy) założyła obóz letni w okolicy, w której lasy nie zostały jeszcze całkowicie wykarczowane (w większości na opał – wylesienie jest wciąż ogromnym problemem w Grecji). W ciągu kilku następnych lat letni obóz przekształcił się w stałe siedlisko oparte na zasadach dobra wspólnego. Obecnie – jak informowała notka – wspólnota jest zarejestrowana jako ekowioska i oficjalnie opiekuje się tym skrawkiem Grecji.

Zabawa w chowanego

 W sieci można znaleźć najróżniejsze rzeczy. Bez weryfikacji nie postawiłbym złamanego grosza na to, że takie miejsce może wciąż (po 60 latach!) istnieć; o ile w ogóle istniało. Rozpocząłem więc proces weryfikacji:

  •  wysłałem email na adres kontaktowy podany w bazie danych.
  • po tygodniu – wysłałem kolejny.
  • szukałem w rozlicznych innych wyszukiwarkach: w googlu zalogowany / wylogowany; samuru; 1st page itd. itd.
  • rozpytywałem o to miejsce każdego kogo tylko mogłem w Grecji, online i offline.

BEZ REZULTATU. Najwidoczniej nikt nigdy nie słyszał o miejscu zwanym Meltemi. No a kiedy wrzuciłem „Meltemi” do wyszukiwarki pojawiło się tyle nietrafnych  wskazań, że w końcu zrezygnowałem.

Pokazało się jednak światełko w tunelu: przeglądając zdjęcia satelitarne okolicy, zobaczyłem, że pewien fragment różni się od reszty. Drogi biegły w naturalny sposób wijąc się wśród drzew. Budynki były mniejsze i skromniejsze niż w sąsiednich miejscowościach. Nie było dużych parkingów. Wszystko wyglądało inaczej. Więc może jest tam jednak COŚ? Trzeba pojechać i zobaczyć.

Znów zadziałała magia. Wysiadłem z autobusu w złym miejscu, musiałem więc do celu dotrzeć autostopem. Podwiózł mnie kierowca, który nie tylko dopytał się dokładnie u miejscowych jak trafić do celu, ale powiózł mnie także kilka kilometrów z powrotem i wysadził prosto pod bramą Meltemi.

Prywatna wiadomość dla Pana Kiriakosa: chyba zostawiłem kurtkę w Pańskim samochodzie. Jeśli tak, proszę przyjąć ją jako prezent od wędrownego opowiadacza opowiesci. Niech dobrze służy.

Spotkanie z klejnotem

L. to wspaniała gospodyni i koleżanka. Należy do drugiej generacji osadników. Wygląda bardzo biznesowo (na ile oczywiście można wyglądać biznesowo w raju – zobacz zdjęcia!), pracuje w przemyśle informatycznym, a jednocześnie służy wspólnocie jako członkini rady. Zaprosiła mnie do domu, przedstawiła mężowi – P., człowiekowi o rozlicznych talentach. Oficjalnie jest kompozytorem, ale zapewniam Was, że to zaledwie wierzchołek góry lodowej.

Przez kilka następnych dni poznawałem okolice, spotykałem ludzi i po prostu – zakochiwałem się. Nie tylko dlatego, że to wspaniałe miejsce: morze, las, słońce i wiatr. Przede wszystkim z powodu troski, miłości i ducha wspólnoty, które napotykałem na każdym kroku. Ludzie ci – a to już teraz cztery generacje żyjące wspólnie, głównie latem – pracują nad rozwojem unikalnego i długotrwałego modelu wspólnoty opartej na idei wspólnego dobra, chroniąc kawałek Grecji przed dewastacją, komercjalizacją i sprzedażą globalnemu kapitałowi. A teraz, w gwałtownie zmieniających się okolicznościach, mają potencjał aby stać się ważnym ośrodkiem, będącym wzorem dla podobnych inicjatyw w Grecji – i poza jej granicami.

Prostota w działaniu

 Nie kupili tego miejsca. Wprowadzili się i zaczęli o nie dbać. Stworzyli tymczasową strefę autonomiczną, a strefa ta ewoluowała w jedną z najbardziej fascynujących wspólnot o jakich kiedykolwiek słyszałem.

Wspólnota Meltemi posiada spisane w połowie lat 50-tych zasady, określające wewnętrzne relacje i działania chroniące ten kawałek Grecji, na którym osiedli. Zbudowali tam swoje chaty i zaczęli tworzyć ekowioskę kilka dziesięcioleci przed pojawieniem się tego pojęcia. Ich cel jest prosty: utrzymać to miejsce czystym, naturalnym, niekomercyjnym i niewielkim. Większość chat przypisanych jest do konkretnych rodzin. Maja one prawo z nich korzystać – i nic więcej. Nie mogą ich nikomu wynajmować, ani nawet użyczać za darmo. Nie ma ruchu samochodowego, oprócz trasy między bramą a wyznaczonym miejscem do parkowania. Nie ma śmieci na ziemi – prawie na każdym rogu są pojemniki na odpady. Ochrona przeciwpożarowa (pożary lasów osiągają w Grecji katastrofalne rozmiary) na poziomie profesjonalnym: wszyscy mieszkańcy powyżej 16 roku życia są przeszkoleni w walce z ogniem, a ujścia wody zaopatrzone w węże zainstalowano wszędzie. Jest także wieża strażnicza z armatką wodną, na której w sezonie letnim dyżury pełni się non stop.

 Znaczna ilość domów nie jest przydzielona na stałe do nikogo. Ponieważ historia Meltemi ma swój początek w ruchu robotniczym, domy te są dostępne dla członków związków robotniczych, którzy spędzają w Meltemi urlopy. To jeden z ważnych trybutów składanych przez społeczność swym początkom. Solidarność trwa poprzez pokolenia.

 Na miejscu jest biblioteka, kino, plac zabaw dla dzieci, no i sfora wspólnotowych psów (11), włóczących się swobodnie po Melteni.

 Mógłbym wyliczać długo jeszcze…

 Presja otoczenia

 Ponieważ nie istnieje żadna centralna instytucja nadzorująca życie wspólnoty – rada jest raczej ciałem technicznym, bardziej służącym społeczności niż zarządzającym nią – zasady są wprowadzane i przestrzegane przez samą społeczność. Jeżeli żyjesz w takim otoczeniu, lepiej przestrzegaj reguł, możesz bowiem utracić reputację, no i wsparcie ze strony sąsiadów. A to znaczy dużo w Meltemi, gdzie sieć społeczna jest bardzo gęsta. Dla tych, którzy dopuszczają się poważnych wykroczeń przewidziane są bardziej ekspresyjne sankcje, nie spotkałem jednak nikogo, kto by nie rozumiał potrzeby istnienia zasad.

Przeszłość, teraźniejszość i przyszłość

Realizowany jest projekt spisania historii Meltemi. Ogromna ilość dokumentów, głównie starych fotografii została zebrana i zdigitalizowana. Planowane są wywiady video z Pierwszymi Osadnikami. Istnieje potrzeba zapisania historii, gdyż przychodzą nowe pokolenia nie mające świadomości, że raj, w którym żyją, został zbudowany ciężką pracą i wielkim duchem ich rodziców i dziadków. Perspektywa historyczna potrzebna jest również tym, którzy zaczęli teraz tworzyć podobne wspólnoty (na przykład Plemię Czerwonej Ziemi). Będą mogli zobaczyć, że w sprzyjających okolicznościach można zacząć  bardzo skromnie i z czasem zbudować coś, co wykroczy poza perspektywę pojedynczego człowieka. A – przy odrobinie szczęścia – jest to w zasięgu większości z nas.

 Wspólnota Meltemi jest dynamiczna. Nadchodzi zmiana pokoleń i teraz, w tych „ciekawych czasach”, które nastały w Grecji, pojawiają się zagrożenia dla wspólnoty i ziemi, którą ona zarządza. Toczą się rozmowy i dyskusje nad możliwymi strategiami, gdyż nikt nie chce przemiany raju w komercyjne osiedle, ani też sprzedaży globalnemu kapitalistycznemu inwestorowi. Ale opowieść ta wykracza poza moją rolę opowiadacza, pozostawmy ją więc na inny czas.

 W mojej głowie pojawiła się jednak alternatywna historia o przyszłości Meltemi. Bezpieczne, stabilne miejsce, dobrze zakorzenione w historii samoorganizacji robotników, ruchu peer-to-peer i działań na rzecz wspólnego dobra. To miejsce (i wspólnota) będące centrum podobnych działań w Grecji i poza nią. Mając za podstawę solidarność, będzie przekazywać wiedzę, wsparcie i inspirację wszystkim, którzy chcą zamienić inny kawałek naszej planety w lepsze miejsce do życia. Moim marzeniem jest uczestniczenie w takiej właśnie przyszłości.

A opowieść toczy się dalej….

Obiecuję, że nie jest to ostatnia historia o Meltemi. Na ile tylko będę mógł, będę śledził rozwój wydarzeń i informował Was o nich. A być może będę mógł zaprosić Was tam, jeśli zechcecie współtworzyć wspaniałą historię najstarszej greckiej wspólnoty opartej na dobru wspólnym.

 

Advertisements
About

Turning stories into reality.

Tagged with: ,
Posted in Listy z podróży, Po polsku

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: