Wolność ekonomiczna w mieście. Pierwszy krok.

Najwyższą – z dostępnych praktycznie każdemu – formą wolności ekonomicznej w mieście jest żywot freeganina. Zasada jest prosta: wykorzystujesz wiedzę, inteligencję i czas, aby zaspokajać swoje potrzeby tym, co inni uznali za nieprzydatne i wyrzucili na śmietnik. W drugiej kolejności – tym, co wystawili na sprzedaż za niską cenę, jako niepełnowartościowe. W trzeciej dopiero, wchodzisz w rolę świadomego konsumenta i kupujesz jak najtaniej i jak najbardziej odpowiedzialnie na rynku powszechnym.

W tym tekście całkowicie pomijam pomysły wymagające świadomego łamania prawa. Te tematy pozostawiam ewentualnej robaczywej wyobraźni Czytelników i Czytelniczek.

Jeżeli przetrwać, to nie indywidualnie

Wolność – jak zwykle – jest obwarowana pewnymi wymaganiami. Jeśli interesuje Cię życie w miarę wygodne i pozostawiające czas (i siły) na coś poza codzienną walką o przetrwanie, zapomnij o życiu samotnym, czy nawet we dwoje. Realnie, żeby mieć “rezerwę mocy”, potrzebna jest zgrana grupa 6 osób, dzieląca się (najlepiej rotacyjnie) obowiązkami i wspierająca w trudniejszych momentach. Przy większej grupie (7-10) można nawet liczyć na to, że codziennie ktoś inny będzie miał dzień wolny od obowiązków – osobiste święto, sponsorowane przez społeczność. Wszystko zależy od poziomu solidarności i zorganizowania.

Jedno zapamiętaj: życie freegańskie jest pracowite, jak mało które inne.

Twoim (i Twojej grupy) podstawowym narzędziem jest wiedza, znajomość terenu i dobre kontakty społeczne. Natomiast podstawową zasadą przetrwania jest solidarność. Grupa, działająca wspólnie i w porozumieniu, jest w stanie – nie krzywdząc innych – zapewnić sobie co najmniej znośne warunki życia. Osobno, lub skłóceni, nie przetrwacie zimy. Dlatego przede wszystkim – trzymać się razem, wspierając się wzajemnie talentami i wiedzą.

Tak, jak wewnątrz grupy konieczna jest solidarność, tak najważniejsza w kontaktach z otoczeniem jest dobra reputacja. Niezależnie od tego, co myślisz i czujesz na ten temat, to właśnie wasi bezpośredni sąsiedzi – i ci dalsi, mieszkańcy tego samego miasta – są Waszym źródłem utrzymania. I od ich życzliwości zależy, czy będziecie mieć co jeść, gdzie spać, gdzie od czasu do czasu pracować; czy i z jakim nastawieniem odwiedzi Was policja, straż miejska, albo lokalna młodzież męska z kijami i butelkami. Dlatego tak zwany “kapitał społeczny”, zdobywany przez “chlujny” wygląd, miłe i pomocne kontakty z otoczeniem, okazywanie szacunku dla miejscowych obyczajów, jest Waszym najważniejszym zasobem. Cała grupa powinna o to dbać.

Trochę szczegółów

Oto, jak etyczny freeganin/freeganka może zaspokoić swoje podstawowe potrzeby w warunkach miejskich:

Mieszkanie. Pustostan zajmowany w zamian za opiekę lub zgrubny remont; wynajęte najtańsze z mieszkań, które pomieszczą Waszą grupę; cokolwiek, gdzie możecie mieszkać legalnie i bezpiecznie. Idealnie byłoby, żeby mieć podłączony legalny prąd i wodę, ale z tym jest różnie. Jeśli mieszkanie jest zdecydowanie poniżej standardu, trzeba wydobyć od właściciela zgodę na to, że na własną rękę dokonacie ulepszeń. Najwyżej przy wyprowadzce zdemontujecie je (bez dewastacji) i zabierzecie ze sobą. Mieszkanie najlepiej zmieniać późną wiosną, gdy już ustąpiły chłody. Macie wtedy dość czasu na zaplanowanie i wykonanie prac przed kolejną zimą, a także rezerwę na poszukiwanie innego lokum, gdyby to wybrane okazało się złym miejscem. Adaptacje i ulepszenia techniczne to bardzo szeroki temat i – jeśli nasze badania życia freegańskiego się rozwiną – będziemy o tym pisać oddzielnie.

Jedzenie. Jeśli jest wśród Was ktoś uprawniony do pomocy żywnościowej, to już jest dobrze. Darmowa dostawa podstawowych artykułów, nawet raz w miesiącu – wszystkim poprawi humory. W trudnych chwilach smakuje znakomicie nawet unijny dżem “wiśniowy” zalany wrzątkiem z płatkami kukurydzianymi. Jadłem i chwaliłem.

Drugim źródłem żywności niech będą okoliczne targi i bazarki. Tuż przed zamknięciem straganów łatwiej jest dostać “gratisy” – owoce i warzywa albo już nadpsute, albo z innych powodów “niesprzedawalne”. Wydelegujcie najbardziej wygadaną i sympatyczną osobę, żeby przetarła szlaki, a potem umówcie się na stałe wizyty kilka razy w tygodniu. Pamiętajcie o utrzymywaniu przyjaznych kontaktów! Jeśli będziecie mieć trochę pieniędzy na takie produkty, których się nie dostanie za darmo, kupcie je właśnie u tych, którzy Was wspierają. To podstawowy sposób na utrzymanie wzajemnej życzliwości.

Loterią żywnościową jest wizytowanie odpowiednio zaopatrzonych śmietników. Jeśli macie w swoim gronie kogoś, kto to lubi i umie, Wasza dieta bardzo na tym zyska. Nigdy nie wiadomo, co się trafi. Skrzynka pięknych pomidorów, kilka kartonów jaj, duże opakowanie sernika, czy 5 kilo makaronu w uszkodzonych paczkach. Jogurty, serki, ryż, czasem konserwy – i wiele innych niespodzianek.

Żywność trzeba szybko przerobić. I to jest praca dla wszystkich. Przywiezione dobra przesortować, umyć, wykroić nadpsute części warzyw i owoców i podzielić na te do przechowania, do szybkiego zjedzenia i do zrobienia przetworów.

Gotujcie i jedzcie razem – to wzmacnia grupę. Ale też gotujcie dobrze. Jeśli macie pieniądze, kupcie dobrych przypraw (albo poproście w pobliskiej wytwórni/hurtowni o podarowanie nadwyżek/odrzutów) i gotujcie smakowite, zdrowe potrawy. Uczcie się przepisów ze wszystkich możliwych źródeł. Używajcie wyobraźni i inteligencji, a poza tym Internetu. Co zrobić z 5 kilogramami rzodkiewek? No przecież nie wyrzucimy! Przetwory niekoniecznie dotrwają do zimy, ale kiszona (jak ogórki) rzodkiewka jest fajną przekąską zawsze i przy każdej okazji.

Kultura i rozrywka. TO JEST WAŻNE. Pierwszą oznaką porażki w walce o życie jest utrata zainteresowań, zamknięcie się w sobie, odcięcie od świata (do introwertyków stosuje się to z poprawką na charakter). Nie tylko utrzymujcie swoje zainteresowania, hobby, talenty “na biegu”, ale szukajcie nowych – ucząc się od siebie wzajemnie. Mam nadzieję, że nie macie telewizora, bo to by was zabiło szybciej niż głód i mróz. Opowiadajcie sobie historie, czytajcie na głos (na zmianę) książki, róbcie na drutach, uczcie się od siebie różnych rzeczy – wszystko, co angażuje rozum i ręce, a wykonywane jest wspólnie, wzmocni Was i pomoże już nie tylko przetrwać, ale się rozwijać.  O ile nie jesteście akurat grupką informatyków, albo blogerów, ograniczcie dostęp do internetu (jeśli grupa ma komputer i własne łącze) do jednej maszyny, używanej rotacyjnie. Internet jest znakomitym narzędziem, ale może być niebezpieczny, bo wciąga i wyłącza ludzi z grupy. Najlepiej go używać do zdobywania konkretnych informacji, oraz do _wspólnego_ oglądania filmów i słuchania muzyki.

Jeśli potrzebujecie – razem, czy osobno – wyjść na zewnątrz, to w średnich i większych miastach dzieją się różne darmowe i uliczne wydarzenia. Są też wciąż jeszcze darmowe instytucje kultury: muzea, biblioteki, galerie. W mniejszych miejscowościach jest z tym gorzej. Podstawą jest rozeznanie w terenie i kontakty. Jak ze wszystkim.

Higiena. Każdy z nas ma swój ulubiony poziom higieny. Nie zawsze zgodny z przeciętną normą. Odnosi się to do osobistej czystości, ale i do stanu Waszego domu. Dajcie sobie luzu akurat na tyle, żeby to nie szkodziło Waszemu działaniu. Jeśli na ulicy, w sklepie czy innym miejscu publicznym ludzie nie odsuwają się od Was, to jest ok. Jeśli w kuchni i spiżarni nie śmierdzi gnijącymi warzywami, a ubrania nie przesiąkają dymem papierosowym, to jest dobrze. Nikt nie ma obowiązku wyglądać i pachnieć jak manekin reklamowy – ważne jest tylko, żeby nie odstraszać obcych ludzi.

Jeśli w mieszkaniu macie ciepłą wodę, to jesteście już w dobrym położeniu (lepszym, niż ja w tej chwili, ale to się zmieni niebawem :-)) – wystarczy trochę pracy i środków czystości (często też freegańskich!), żeby mieć czyszczenie, pranie i mycie z głowy. Jeśli nie, to sprawa się robi złożona – trzeba znaleźć w okolicy miejsce, żeby co jakiś wziąć prysznic, wyprać i wysuszyć rzeczy. Warto włożyć w to trochę wysiłku – nagrodą będzie lepsze samopoczucie i lepsze stosunki społeczne.

Zdrowie. Wbrew pozorom, freegański tryb życia jest dość zdrowy. Dużo ruchu, urozmaicona dieta i proste przyjemności. Jeśli grupa jest zgrana, nie ma w niej konfliktów, a stosunki z otoczeniem są dobre, to właściwie nie ma powodu do stresu. W sprawie zdrowia są zasadniczo trzy obszary, na które trzeba zwrócić uwagę:

  • Jeśli macie w grupie kogoś, kto musi regularnie brać leki, to dbajcie o niego. Jeśli delikwent nie ma ubezpieczenia, znajdźcie w okolicy lekarza, który raz na rok go przebada za darmo (tak, czasem wystarczy pójść i poprosić!), a raz na kwartał zapisze leki na trzy miesiące. Kasa na leki _musi_ się znaleźć. Dbajcie o swoich, bo nikt inny nie zadba o Was.
  • Przypominajcie sobie stare metody dbania o zdrowie i leczenia. Stosujcie je. Uczcie się od siebie wzajemnie, z internetu, jeśli macie znajomych lekarzy, to od nich. Są setki skutecznych, darmowych (albo prawie) metod, zwłaszcza zapobiegawczych, które uchronią Was przed większością popularnych schorzeń: przeziębień, gryp, zatruć. A jak nie ochronią, to pomogą bez pomocy z zewnątrz przejść przez nie i wyzdrowieć.
  • Wypadki i urazy zdarzają się prędzej, czy później. Uważność i przewidywanie zabezpieczą Was przed większością, ale nauczcie się zasad pierwszej pomocy i przygotujcie sobie apteczkę. Pomoc wzajemna to podstawa. Jeśli nie macie ubezpieczenia zdrowotnego, poszukajcie w okolicy jakiejś możliwości skorzystania z opieki lekarskiej w nagłym wypadku. Bądźcie przygotowani.

Pieniądze. Dość szybko okaże się, ile pieniędzy potrzebujecie – jako grupa – żeby przeżyć miesiąc. Zróbcie więc wspólny budżet i ustalcie, jak go finansujecie. Sposobów jest tyle, ile ludzi, więc ważne jest tylko, aby Wasz sposób zaakceptowali wszyscy. Tak samo ustalcie co zrobić, gdy ktoś nie wywiąże się ze swojej części finansowania. Tak szybko, jak tylko się da, stwórzcie fundusz rezerwowy, na przykład w wysokości miesięcznego budżetu. I nie ruszajcie go bez zgody całej grupy.

Dobrze jest jedną osobę (inną co miesiąc-dwa) wyznaczyć na skarbnika. Reszta niech mu/jej patrzy na ręce, ale nie przeszkadza. W ten sposób szybko wszyscy się nauczycie, że zarządzanie kasą nie jest wcale takie słodkie…

Sprawy wewnętrzne grupy

Jeden za wszystkich – wszyscy za jednego_jedną. To nie jest pustosłowie. Przetrwacie wspólnie, albo wspólnie przepadniecie. Opiekujcie się sobą wzajemnie, a wszystkim będzie lepiej. Jeśli ktoś ma szczególne kłopoty, jest chory_a, uzależniony_a albo inaczej zagrożona_y – grupa powinna o tym wiedzieć i pomagać. Jeśli wewnątrz grupy jest konflikt – cała grupa powinna się zająć jego załagodzeniem. Złe uczucia zżerają energię i zmniejszają szansę przetrwania, grożą rozbiciem grupy. A to nie jest czas ani kraj dla samotnych ludzi.

Oprócz wsparcia, musicie się też wzajemnie napominać. Jedna osoba coś spieprzy w kontaktach z otoczeniem, a skutki poniosą wszyscy. Dlatego – o tym dalej – pilnujemy dobrych stosunków z sąsiadami, a problemy rozwiązujemy we własnym gronie.

Planowanie. Nie mając pieniędzy, każde działanie musicie mieć dobrze i z wyprzedzeniem zaplanowane. Zdobywanie materiałów na remont, opału i odzieży na zimę czy żywności i słoików na przetwory – to wszystko wymaga czasu i starań. Dlatego wspólne planowanie z wyprzedzeniem, robione z kartką i ołówkiem, to jest najważniejsza rzecz.

Decyzje. Różne grupy w różny sposób podejmują decyzje. Jeśli nie jesteście już zgraną grupą, która ma wypracowane sposoby decydowania, poświęćcie trochę czasu na eksperymenty – czy dogadywać się aż do jednomyślności, czy głosować większościowo, czy wyznaczyć do jakichś spraw kompetentną osobę, która trochę sobie porządzi. Ważne jest, żeby popróbować wszystkiego, a potem wspólnie wybrać to, co pasuje do ludzi w grupie i do konkretnych zastosowań. Możecie przecież różnych metod używać w różnych sytuacjach.

Świętowanie. Świętujcie, co się da. Urodziny, imieniny, udany wypad po żywność, najkrótszą i najdłuższą noc w roku, urodziny miesiąca, czy po prostu dobrą pogodę. Zróbcie specjalny posiłek, wybierzcie i obejrzyjcie film, wyjdźcie gdzieś na spacer. Życie bez świętowania jest jak dzień zimowy – ciemne, krótkie i ponure. Wolni ludzie świętują, kiedy chcą.

Prywatność. Żyjąc w grupie, nie rezygnujcie z prywatności. Niektórzy potrzebują więcej, inni mniej. Wspólnie zadbajcie, żeby każdy powiedział ile i jakiej prywatności potrzebuje. Niech mu ją grupa – w ramach możliwości – zapewni. A jak się nie da, niech da człowiekowi więcej luzu na złe nastroje – aż do chwili, gdy uda się coś więcej dla niego zrobić. Czasem to będzie oddzielny pokój, czy miejsce do czytania, czasem po prostu unikanie jakichś tematów – ile osób, tyle potrzeb.

Sąsiedztwo

Mało prawdopodobne, że będziecie mieszkać na strzeżonym osiedlu, albo w apartamentowcu. Zresztą odradzałbym. Najpewniej wokół będziecie mieć ludzi, żyjących według bardziej tradycyjnych zasad, w których bycie “dobrym sąsiadem” jest ważnym punktem. Im szybciej uznają Was za dobrych sąsiadów, tym lepiej. Z dobrym sąsiedztwem jest jak z angielskim trawnikiem. Taki trawnik jest łatwo uzyskać: przekopać ziemię, zagrabić, posiać trawę, a potem na zmianę strzyc i podlewać przez 100 lat.

Tak samo jest z dobrym sąsiedztwem. Najpierw dobre wrażenie, a potem pielęgnacja – regularnie i konsekwentnie, przez dłuższy czas. Od przedstawienia się (przygotujcie i przećwiczcie pozytywną mówkę na swój temat), poprzez regularne mówienie “dzień dobry” i zagadywanie co słychać, aż do oferowania pomocy w różnych sprawach. Jeśli zaczniecie od pomagania innym – bez oczekiwania natychmiastowego rewanżu – to łatwiej Wam będzie potem uzyskać pomoc.

W kontaktach sąsiedzkich niech waszymi przewodnikami będą życzliwość, uprzejmość i szacunek dla cudzych zasad i zwyczajów. Jest duża szansa, że to zadziała.

Władza państwowa i inna

Nie mamy zbyt dużo do czynienia z instytucjami, szczególnie państwowymi. I bardzo nas to cieszy. Wy możecie mieć inne zdanie na ten temat – i lepsze doświadczenia. Wciąż jeszcze państwo i jego pochodne potrafią być źródłem różnych dóbr i usług. Jeśli ten artykuł wywoła szerszą dyskusję, to może kto inny opowie o tym, jak z tego korzystać. My możemy jedynie, za “Skrzypkiem na dachu” powtórzyć “Niech Pan zachowa Cesarza – jak najdalej od nas”.

Co dalej?

Poniższy tekst jest jedynie wstępem do tematu, który obecnie zgłębiamy w teorii i praktyce. Zapraszam więc do dyskusji, wymiany opinii, wskazywania źródeł i być może kolektywnego tworzenia “korpusu wiedzy” na temat freegańskiego życia w Polsce – praktykowania wolności ekonomicznej.

Advertisements
About

Turning stories into reality.

Tagged with:
Posted in Po polsku
2 comments on “Wolność ekonomiczna w mieście. Pierwszy krok.
  1. Remi says:

    W odpowiedzi na apel napisany w końcówce felietonu chętnie przystąpię do akcji. Mam też swoje przemyślenia, mam też swoje informacje, swój punkt widzenia

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: