Dobro wspólne prostym językiem wyłożone v. 2

189px-Borromean_Rings_Illusion(poprawiona wersja artykułu z początku 2013 roku)

The Commons, czyli dobro wspólne, rozumiane obecnie zarówno w sensie dóbr (jak w “dobra inwestycyjne”) jak i w sensie dobra (jak w “dobro ludzkości”), to pojęcie mocno zapomniane w polskiej tradycji. A co gorsza, z powodu wieloznaczności, homonimiczności i prostego,
chamskiego złodziejstwa, zaplątane w nierozwiązywalny węzeł sprzecznych skojarzeń i powiązań frazeologicznych. Nieodżałowana Elinor Ostrom, której praca, nagrodzona w 2009 roku Noblem w dziedzinie ekonomii (pierwsza laureatka!), miała znacznie łatwiej. W anglosaskiej tradycji The Commons ma znacznie mniej negatywnych konotacji. Dlatego, dla łatwości zrozumienia, posługuję się dalej rzeczownikiem Commons (i pochodnym – Commoner). Obiecuję, że jeśli pojawi się dobre tłumaczenie na polski, zacznę je stosować z całym oddaniem.
Otóż Commons jest specyficznym pozarynkowym sposobem korzystania z dóbr tego świata –
materialnych i nie, spełniającym pewne podstawowe warunki:
1. Istnienie jasno określonego w czasie i przestrzeni zasobu dowolnego rodzaju.
Klasycznym przykładem jest tu pastwisko, łowisko rybne lub las. Współczesnym – Internet, Linuks, lub Wikipedia. Każdy z tych zasobów jest zdefiniowany, wymaga różnego rodzaju nakładów na utrzymanie i rozwój oraz daje pewną użyteczność (pożytek) bez uszczerbku dla własnego trwania. W szczególnych przypadkach ciągnięcie owych pożytków jest technicznie konieczne dla utrzymania zasobu (sanitarna wycinka drzew w wypadku lasu).
2. Istnienie społeczności powierniczej.
Opieka nad zasobem – czy to stawem rybnym, czy internetem, to przede wszystkim decyzyjność w sprawie jego utrzymania. Wymagane jest więc, aby istniała społeczność (wewnętrznie zorganizowana i identyfikowalna grupa ludzi), która przyjmuje  odpowiedzialność za opiekę nad zasobem i idące z nią prawo do podejmowania i egzekwowania decyzji. Zwyczajowo związane z tym są jeszcze dwa inne aspekty, mianowicie prawo do pożytków z utrzymywanego zasobu (jagody z lasu, ryby ze stawu, pliki z internetu) a także bezpośrednie prace na rzecz utrzymania i ulepszania tegoż (edycja haseł w Wikipedii, zarybianie stawu, protesty anty-ACTA).
3. Normy, zasady i procedury
Czasem dobro wspólne w ogóle, a zasób w szczególności, istnieje tylko w świadomości powierników. Ale zawsze, jako trzeci, niezbędny składnik, występuje zespół norm i zasad, obudowanych procedurami ich egzekucji, regulujący (i zarazem wyrażający) relacje między zasobem, jego opiekunami i światem zewnętrznym.
Są pewne zasady konstytutywne, których naruszenie powoduje, że Commons przestaje być Commons, a staje się towarem rynkowym zarządzanym przez grupę podmiotów gospodarczych. Należą do nich przede wszystkim:

  1. Zakaz prywatyzacji zasobu – zasób nie ma właściciela, ma jedynie powierników. Jest niepodzielny i nie wolno ograniczać beneficjentom dostępu do pożytków z niego płynących.
  2. Zakaz wyceny rynkowej zasobu – zasób nie może w żaden sposób zostać wprowadzony na rynek.
  3. Wyraźne rozdzielenie zasobu od pożytków – pożytki, jako “produkty uboczne” zasobu mogą być zawłaszczane i zużywane przez beneficjentów, a nawet wprowadzane na rynek.
  4. Określenie grupy powierniczej, jej uprawnień i obowiązków (jako całości i poszczególnych członków).
  5. Ustrój społeczności – struktura i procesy decyzyjne. Tu należy podkreślić, że koncepcaj dobra wspólnego nie zakłada żadnej szczególnej struktury owej społeczności. Może to być anarchistyczna komuna, (neo)plemię, albo zmilitaryzowana hierarchia – nie ma to wpływu na całość modelu.
  6. Określenie grupy beneficjentów, ich praw i ograniczeń.
  7. Określenie ewentualnych “agentów zewnętrznych” w zarządzaniu zasobem, sposobu zarządzania nimi i ich odpowiedzialności.
  8. Wreszcie, określenie sankcji za naruszanie ustalonych zasad i metod obrony przed nieprzyjaznymi działaniami (zwłaszcza próbami prywatyzacji).

Commons XXI wieku

Od lat 90 zeszłego wieku ruch Commons na świecie rozwija się coraz szybciej jako reakcja obronna na zrakowaciałą prywatyzację. Od 2009 Commons odzyskały należną pozycję w świecie myśli ekonomicznej i wróciły do mainstreamowego dyskursu, który ze zdziwieniem stwierdził, że dookoła kwitnie ta forma organizacji społecznej, dotychczas ukryta pod nazwami Open Source, Creative Commons i wieloma lokalnymi kamuflażami.
Teraz Commons odzyskuje jednolity wizerunek, wspólny dla zachodnioiberyjskich wiejskich systemów melioracji, geekowskich komun hackerskich i miejskich ruchów Occupy czy Odzyskać Miasto. W Europie najgorętszym obszarem jest Grecja, gdzie rząd wyprzedaje na potęgę co się da, wraz z zasobami wody pitnej, żeby zaspokoić żądania banków Zachodu. Zarazem obywatele mobilizują się do obrony Commons, tworząc zaawansowane społeczności lokalne, działające poza strukturami władzy i kapitalizmu.

Z drugiej strony do koncepcji the commons odwołuje sie silnie neo/post-kapitalistyczny ruch P2P, który abrdzo energicznie stara się zagospodarować przestrzeń alternatyw.

Także w Polsce dobro wspólne obecne jest w wielu, czasem nie do końca adekwatnych narracjach. Ale jak długo nie dojdzie do zawłaszczania go przez jedną, dominującą, tak długo nie jest źle.
Dlatego warto przeczytać znakomite i przystępne wprowadzenie Davida Bolliera ”Dobro wspólne jako nowy paradygmat”, jego książkę “Dobro wspólne dla każdego“,  a potem fundamentalne dzieło Elinor Ostrom. I zacząć uprawiać dobro wspólne na tysiąc sposobów.

Advertisements
About

Turning stories into reality.

Tagged with:
Posted in Po polsku

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: